Recenzje perfum

Sarah Jessica Parker, Covet Pure Bloom Edp

Dzisiaj przychodzę do Was z drugą odsłoną perfum z linii Covet i jest to Pure Bloom. Na wstępie zaznaczam, że jeśli chodzi o sam zapach to recenzowana wersja nie ma nic wspólnego z pierwowzorem… prócz flakonu. Kształtem i stylistyką buteleczka jest identyczna – rzecz jasna tylko kolor jest inny, uroczy fiolet od góry do dołu. Napiszę to raz jeszcze, bo kiedyś już o tym pisałam: Sarah Jessica Parker jest jedną z nielicznych aktorek, której perfumy zasadniczo odstają od innych pozycji w kategorii celebryckiej, ponieważ wąchając jej dzieła nie ma się wrażenia, że zostały stworzone tylko i wyłącznie dla pieniędzy… bo przecież samo nazwisko na flakonie bez wysiłku powinno zgarnąć miliony monet prawda? Tym bardziej, że pierwszy wypust okazał się hitem 🙂 .

Ciężko doszukać się w internecie typowej piramidy zapachowej dla tego wariantu i wszystkie zastosowane składniki wrzucono do jednego worka. Są to: mandarynka, śliwka, kokos, tuberoza, jaśmin, piżmo, bursztyn, drzewo sandałowe i korzeń irysa. Wszakże to nie moje nuty, ponieważ zarówno z jaśminem jak i tuberozą łączy mnie skomplikowana relacja xD, to i tak postaram się jak najbardziej obiektywnie napisać recenzję. Mam za sobą już całkiem pokaźny pakiet poznanych pachnideł, dlatego bez obaw 🙂 . Z zapachami jest jak z kuchnią. Dobry kucharz musi znać wszystkie składniki, nawet jeśli ich nie lubi, a także potrafić poznać, które są zepsute, a które dobre jakościowo 🙂 . To jak to wygląda w praktyce?

Pure Bloom to zupełnie inna bajka niż zielony Covet. Jest mocno kwiatowo, z naciskiem na mocno. W pierwszym momencie zdecydowanie czuć specyficzny ton papierowej tuberozy z akcentem zielonej skórki mandarynki. Po chwili natomiast dochodzi jaśmin ze swoim charakterystycznym wydźwiękiem rodem z Aliena. Oczywiście jego siła w tym wydaniu jest zredukowana do minimum, ale jednak zdecydowanie czuć nawiązanie do Obcego. Już na wstępie akord białego kwiecia jest tak intensywny, że ciężko go czymkolwiek przyćmić, dlatego też ciągnie się już praktycznie do końca projekcji. Mimo że z czasem zapach osiada na skórze to i tak jest w jakiś sposób chłodno i przejrzyście, ale ciągle z powerem! Dość szybko, bo po około 15 minutach robi się jakby lekko mydlano z kremowym baldachimem. Ciężko mi opisać ten etap, ponieważ w zależności od dnia i temperatury aromat potrafi ułożyć się na mojej skórze w sposób podgniłych kwiatów i odbieram go jako niezbyt udane połączenie kwiatu pomarańczy (mimo że nie wymieniano go w składzie), śliwki i piżma. Podkreślam, że nie zawsze ta faza występuje, a jeśli już to znika po 30 minutach. Zauważyłam, że sytuacja cześciej ma miejsce w cieplejszej aurze. Im szerzej rozwija się bukiet, tym bardziej rozkwita jaśmin, mocno spacyfikowany drzewną podstawą i przyodziany w kokosowe mleczko. Ta część bez wątpienia jest moją ulubioną :). Koniec to nic innego subtelna i ocieplona piżmem mgiełka.

Pure Bloom to bardzo ciekawa pozycja w swoim dziale. Wąchając je totalnie nie ma się wrażenia, że są to perfumy celebryckie, wręcz przeciwnie. Sarah Jessica Parker trzyma poziom, ponieważ przypominam, że oryginalny Covet postawił ją wysoko! Zapach budzi zainteresowanie otoczenia przez co osoba je nosząca często zbiera komplementy. Jest kobieco i wdzięcznie, ale jednocześnie ekspresyjnie i stanowczo, wielowymiarowo i zmiennie.
Apeluję o umiar w ilości psików, ponieważ moc woni potrafi przytłoczyć i spowodować ból głowy. Poza tym fioletowy Covet pięknie projektuje, a jego trwałość jak na swoją kategorię wypada całkiem dobrze – 5/6 h to na prawdę sporo. Równie dobrze sprawdzi się na co dzień jak i wieczorne wyjście. Do jeansów i wieczorowej sukni. Uniwersalność jest dodatkowym atutem. Kolor flakonu definitywnie pasuje do wnętrza.

Podsumowanie

Fioletowe Covet są perfumami mocnymi, które nie należą do lekkich i zwiewnych kwieciuchów dostępnych na rynku. Nie znajdziemy tu typowej słodyczy czy owocowej akcji. Pure Bloom to zapach z wyraźnie zaznaczonymi nutami tuberozy i jaśminu. W nadmiarze będzie migrenogenny i dlatego też polecam testy przed zakupem. Jeśli jesteście wielbicielami białych kwiatów to prawdopodobnie zostanie z Wami na dłużej, natomiast osoby wierne gourmandzie mogą pokusić się o poznanie woni, ale nie wróżę bliższej znajomości 🙂 .

Specyfikacja zapachowa:
Kategoria: drzewno- kwiatowo – piżmowe
Nuty: mandarynka, śliwka, kokos, tuberoza, jaśmin, piżmo, bursztyn, drzewo sandałowe i korzeń irysa

Twórca:
Ann Gottlieb i Frank Voelkl

Rok powstania: 
2008

Pojemności:
50 ml i 100 ml

Trwałość:
Średnia – około 5 godzin na skórze, 6/7 na ubraniach

Podziel się: