Phlur Honeymoon – recenzja
Phlur Honeymoon
To, co misie lubią najbardziej, czyli miód! W Honeymoon od Phlur pojawia się bez żadnych ceregieli i od razu przejmuje dowodzenie. Reszta może sobie grzecznie poczekać w tle. Zapraszam na miodowy festiwal 🙂 .
Miód, nektar i pełne słońce
No to tutaj miód czuć od początku do końca. Jest naturalny, słodki i lekko gryzący w nosie, jakby właśnie został wyciągnięty prosto z ula. Ma też w sobie sporo nektarowości i gęstości, która dla niejednej osoby może być zwyczajnie przytłaczająca.
Przez pierwsze kilkanaście minut intensywność jest naprawdę konkretna. Honeymoon dosłownie oblepia nos słodyczą, ale z drugiej strony dość szybko zaczyna się uspokajać. Wówczas bukiet robi się łagodniejszy, miód traci część ciężkiej balsamiczności i w sercu staje się bardziej miękki, kremowy oraz przyjemnie gładki. Nadal jest słodko, lecz już znacznie łatwiej oddychać. I tak naprawdę poza miodem niewiele się tutaj dzieje. Lawenda, kwiat pomarańczy czy szafran nie wychodzą mi szczególnie na pierwszy plan, raczej tylko podbijają całość oraz lekko ją wygładzają.
Dopiero w drydownie pojawia się coś nowego. Osobiście wyczuwam w nim lekko suche, niemal sianowe tło, które od razu kojarzy mi się z upalnym latem, pełnym słońcem i pszczołami kręcącymi się gdzieś wokół. Bardzo fajne zakończenie, ponieważ odbiera kompozycji lepkości robiąc ją bardziej przestrzenną.

Opinia i parametry
Honeymoon to zapach dla osób, które naprawdę lubią miód i nie boją się jego ekspresyjnej strony. Nie ma tu wielkiej komplikacji, ale sam motyw został pokazany bardzo naturalnie oraz przekonująco. Momentami miałam tu też lekkie skojarzenia z DKNY Nectar Love, ale bardziej na zasadzie luźnej konotacji niż faktycznego podobieństwa.
I niestety znowu dochodzimy do parametrów. Mimo że otwarcie jest bardzo intensywne, to po około godzinie zapach zaczyna już wyraźnie wchodzić w etap wygaszania. Przy takim starcie spodziewałabym się zdecydowanie większej trwałości.

Podsumowanie
Phlur Honeymoon to po prostu miód w pełnej krasie: gęsty, słodki, nektarowy i bardzo dosłowny. Jeśli ktoś szuka właśnie takiego efektu, powinien być zadowolony. Ja najbardziej kupuję końcówkę z tym suchym, letnim klimatem. Szkoda tylko, że jak zwykle u Phlur wszystko kończy się szybciej, niż bym chciała 😉 .
Specyfikacja zapachowa
Link do fragrantica:
Fragrantica Honeymoon
Kategoria:
Orientalno – kwiatowa
Nuty:
Głowy: mandarynka, lawenda
Serca: miód, manuka, kwiat pomarańczy i szafran
Bazy: wanilia, fasolka tonka i drzewo sandałowe.
Twórca:
Elena Valdivieso Ruiz
Rok powstania:
2026
Pojemności:
50 ml
Trwałość:
Klasycznie lipa – 2 h to max!


