Masaki Matsushima Matsu Sakura – recenzja
Masaki Matsushima Matsu Sakura
Czas na zapach nawiązujący do jednego z najpiękniejszych symboli Japonii, czyli kwitnącej wiśni. Przed Wami Masaki Matsushima Matsu Sakura. Czy jest tu tak różowo i bezpiecznie, jak mogłaby sugerować nazwa? Zapraszam na recenzję, bo dzieją się tu naprawdę ciekawe rzeczy!
Liczi z widmem róży i przyczajone piżmo
Otwarcie jest krzykliwe z mocnym uderzeniem typowego liczi, któremu ewidentnie towarzyszy… róża! Tak, doskonale zdaję sobie sprawę, że w oficjalnej piramidzie róży w ogóle nie ma, jednak mój nos uparcie wyłapuje w tym bukiecie ten bardzo popularny w ostatnich latach duet. Następnie kompozycja zaczyna pracować na skórze i do głosu dochodzi pachnący groszek. Co ciekawe, ma on w sobie tony bardzo zbliżone do My Burberry Eau de Toilette. Ponadto bukiet sprytnie przełamano specyficzną, wodną świeżością zaczerpniętą prosto z kultowego L’eau d’Issey Eau de Parfum od Issey Miyake. W sumie w sercu dostajemy naprawdę promienne, wibrujące i ciekawe połączenie z delikatnym brzmieniem słodkawych płatków tytułowego kwiatu wiśni.
Z biegiem czasu zapach ewoluuje w gęsty koncentrat do płukania tkanin. Esencja Matsu pachnie intensywnie, serwując potężny efekt czystego prania, w czym ogromna zasługa piżma 🙂 . Jednakże muszę Was lojalnie ostrzec: ta moc może przytłoczyć wrażliwe nosy, a samo piżmo bywa tu mocno kapryśne. W zależności od chemii skóry, Sakura ukaże albo urocze mydło do rąk, albo wręcz przeciwnie, pójdzie w animalnym kierunku mało przyjemnych wydzielin 😉 . Dlatego też koniecznie przetestujcie ją na sobie przed zakupem pełnej flaszki!

Opinia i parametry
Osobiście uważam, że Matsu Sakura to zapach pełen intrygujących sprzeczności. Z jednej strony pachnie niesamowicie czysto, serwując uroczy miks delikatnie słodkawych, wodnych kwiatów, co w rezultacie daje wrażenie bardzo zadbanej skóry prosto po wyjściu spod prysznica. Z drugiej jednak strony, nosząc te perfumy, mam nieodparte wrażenie, że cały ten bukiet mocno zahacza o klimat lat 90. Czuć w nim taką specyficzną, bezkompromisową próbę ekspresji potężnego piżma, które bezlitośnie podbija kwiatowe serce. A jak doskonale wiemy właśnie w tamtym okresie panował totalny szał na perfumy wyraziste, głośne i często wręcz lekko duszące.
Jeśli chodzi o parametry, to na skórze zapach utrzymuje się przez solidne 5 – 6 godzin. Natomiast na ubraniach ten kwiatowy koncentrat do płukania trzyma się uparcie praktycznie przez cały bity dzień, ciągnąc za sobą woal.

Podsumowanie
Podsumowując, w moim osobistym odczuciu Masaki Matsu Sakura to kompozycja, która oferuje delikatną słodycz, gładko połączoną z nutami kwiatów wodnych i pudrowego piżma. Dal mnie to zapach na wskroś czysty i świeży, ale skrywający w sobie ten bezczelny, oldschoolowy pazur. Finalnie dostajemy kawał solidnego pachnidła, idealnego dla fanek ekstremalnego efektu prania, które lubią wyraźnie zaznaczyć swoją obecność w pomieszczeniu. Zdecydowanie warto go poznać, pamiętając oczywiście o obowiązkowych testach naskórnych, żeby uniknąć niespodzianek!
Specyfikacja zapachowa Masaki Matsushima Matsu Sakura
Link do fragrantica:
Fragrantica Masaki Matsushima Matsu Sakura
Kategoria
Kwiatowo – owocowa
Nuty
Głowy: liczi i gruszka
Serca: kwiat japońskiej wiśni i groszek pachnący
Bazy: piżmo, paczula
Twórca:
Jean Jacques
Rok powstania:
2017
Pojemności:
40 ml i 80 ml
Trwałość:
Bardzo dobra – skóra ok. 6 godzin, ubrania do prania


