Zara Cocoa Sunset in Miami – recenzja
Zara Cocoa Sunset in Miami
Zara Cocoa Sunset in Miami to kolejna odsłona słonecznej serii. Oczywiście ponownie zostajemy w typowo wakacyjnym klimacie, ale zapachowo idziemy w nieco inną stronę. Tutaj skręcamy prosto w kremową słodycz z mocnym migdałowym twistem, lecz jest w tym wszystkim jednak pewien haczyk, który uważam, iż lekko psuje całą zabawę. Ciekawi? Zapraszam do recenzji!
Migdał w promieniach słońca
Otwarcie jest bardzo przyjemne i musujące. Od razu pojawia się wyraźna nuta migdała, ale nie w ciężkiej, marcepanowej odsłonie. Raczej w takiej delikatnej, tortowo – aksamitnej formie, jakby została skropiona odrobiną plażowego blasku. Z czasem kompozycja zaczyna skręcać w stronę balsamu do opalania oraz pojawia się dużo kwiatu pomarańczy, który nadaje zapachowi słodkiej, lekko kwiatowej zmysłowości. Robi się ciepło, słonecznie i po prostu urlopowo. Jednocześnie w tle dodatkowo wyczuwam coś jeszcze. Jakby subtelną, woskową nutę, która nadaje całości specyficznego, olejkowego charakteru. Fajnie dociąża bukiet i przede wszystkim podkręca ten specyficzny kosmetyczny vibe migdałowego mleczka do ciała.
Wszystko ładnie pięknie, ale w miarę rozwoju zapach wyraźnie traci wyrazistość i robi się płaski. Ten przepiękny i gładki migdał wyparowuje, a na skórze zostaje coś taniego, spieczonego, a momentami wręcz przypalonego. Wiecie, ma tragedii, ale ale po takim ładnym starcie człowiek liczył na trochę więcej w esencji.
Dopiero w samym drydownie ponownie skórę muskają białe płatki i złocista miękkość.

Opinia i parametry
Początek Cocoa Sunset in Miami kusi urlopowym nastrojem, ale ich urok ulatnia się z prędkością światła. Zapowiadało się rewelacyjnie i miałam ogromne nadzieje na murowany letni hit. Gdyby tylko ta kremowa faza potrafiła utrzymać się na skórze dłużej, nosiłabym te perfumy z dziką przyjemnością w okresie lipiec – sierpień. Niestety uważam, że kompozycja zbyt szybko obnaża swoje braki i zostawia spory niedosyt.
Co do samych parametrów, to one po prostu leżą i kwiczą. Projekcja jest od początku mocno skromna i trzyma się blisko ciała. Po jakichś trzech godzinach na skórze nie ma już absolutnie nic i wypadałoby się znowu solidnie dopsikać.

Podsumowanie
Podsumowując, Zara Cocoa Sunset in Miami to zapach ze świetnym potencjałem, który topi się równie szybko co wakacyjny budżet. Świetnie sprawdzi się jako przyjemny umilacz na szybki spacer, ale nie oczekujcie tu absolutnie żadnych cudów. Fanki kosmetyków przeciwsłonecznych mogą go przetestować i nawet być zadowolone. Tymczasem dla mnie zapach wypada mocno średnio, a moje serce bez wahania zostaje przy wersji Bali.
Pozostałe zapachy z linii Cocoa: Sunset, Sunset in Bali, Sunset in Ibiza, Bliss, Cocoa & Latte
Specyfikacja zapachowa Zara Cocoas Sunset in Miami
Link do fragrantica:
Fragrantica Zara Cocoa Sunset in Miami
Kategoria
Orientalno – kwiatowa
Nuty
Głowy: migdał
Serca: kwiat pomarańczy
Bazy: bursztyn i drzewo sandałowe
Twórca:
Zara
Rok powstania:
2026
Pojemności:
100 ml
Trwałość:
Kiepska – max 3 h


