Zara Dolce Nostalgia Vanilla & Incense – recenzja
Zara Dolce Nostalgia Vanilla & Incense
No i dobrnęliśmy do ostatniej póki co pozycji z linii The Art Of Becoming. Tym razem mamy coś typowo jesienno – zimowego, a Zara Dolce Nostalgia Vanilla & Incense nie bierze jeńców 😉 . Spoiler: jest intensywnie, z procentami i bardzo, ale to bardzo dosłownie. Zapraszam na recenzję!
Rozlany likier i kościelne egzorcyzmy
No dobra, postanowiłam opisać te perfumy obrazowo. Wyobraźcie sobie taką scenę: ktoś przez przypadek wylewa gęsty, lepiący się i mocny likier owocowy na nowiutki, gruby skórzany pasek. Na samym początku ilość uderzających w nos procentów może wręcz lekko zrazić, ale spokojnie. Ten pijacki wstęp dość szybko wietrzeje 🙂 .
Kiedy alkoholowe opary opadną, do akcji wkracza sakralny element. Sprawca skórzano-likierowego wypadku najwyraźniej uznał, że jedynym ratunkiem będzie solidne poświęcenie całej tej katastrofy. I właśnie wtedy do gry wjeżdża kadzidło kościelno-indyjskie, za którym ciągnie się ciemna, niemal zwęglona wanilia. Takim oto sposobem finalnie na skórze osiada wyciszony trunek z solidną dawką słodko-wytrawnego dymu tworząc bardzo wyrazisty, orientalny klimat.

Opinia i parametry
Bezapelacyjnie Dolce Nostalgia wypada najbardziej esencjonalnie z całej serii i uderza z naprawdę dużą mocą. Jest to solidna, ciepła, likierowo-skórzano-bursztynowa słodycz. Najbardziej jednak kupuje mnie w tym wszystkim lekko przypalona, kadzidlana smuga, która snuje się w kompozycji od samego początku do końca. To właśnie dzięki niej wanilia nie wieje nudą, unika banału i zyskuje swój unikalny, nieprzewidywalny sznyt. Uważam, że perfumy są fantastycznym uniseksem, aczkolwiek podejrzewam, że trafią w gust głównie męskiej części publiczności.
Dodatkowo parametry stoją na bardzo przyzwoitym poziomie. Bukiet kurczowo trzyma się ciała, a ogon potrafi ciągnąć się przez długie godziny.

Podsumowanie
Podsumowując, Zara Dolce Nostalgia Vanilla & Incense to zapach bardzo konkretny. Dostajemy dokładnie to, co maluje się w głowie: kadzidlano-skórzano-waniliowe combo ze śliwkowym podbiciem. Orientalny kaliber, który idealnie zgra się z czarną ramoneską i chłodnym wieczorem. Dla mnie to godny uwagi mocny zawodnik!
Pozostałe zapachy z linii The Art Of Becoming: Prima Parte Lychee & Oud, Terra Profonda Black Fig & Basil
Specyfikacja zapachowa
Link do fragrantica:
Fragrantica Zara Dolce Nostalgia Vanilla & Incense
Kategoria:
Orientalno – waniliowa
Nuty:
Głowy: likier śliwkowy
Serca: skóra
Bazy: kawior waniliowy
Twórca:
Jo Malone
Rok powstania:
2026
Pojemności:
100 ml
Trwałość:
Killerek



Mi ta kompozycja w otwarciu nie przypominała likieru śliwkowego, ale musującą Pepsi osnutą sporą ilością kadzidła. Z, czasem to wrażenie mija i zostaje przypalona wanilia ale taka z dominantą kadzidła. Na mojej skórze to trochę mieszanka TF Noir Extreme i YSL Babycat. Zdecydowanie męskie.
Coś jest na rzeczy z Colą, masz racje, bo mój tata miał podobne odczucia 🙂 . Na mnie natomiast wyszedł taki gęsty likier owocowy. Ogólnie bardzo na plus kompozycja,