Recenzje perfum

Cacharel, Anais Anais Edt

Na blog wjeżdża klasyka w dosłownym tego słowa znaczeniu. Pachnidło starej daty, bo powstało w 1978 roku! Jak po tylu dekadach wypada Anais od Cacharel? Zapraszam!

Zapach jest rzeczywiście zaprojektowany w klasycznym stylu. Ewidentnie czuć tu bezkompromisową rękę starej szkoły perfumiarstwa. Główny akord to Lilia morderca, która zmiata z powierzchni ziemi wszystko co napotka na drodze. Jest to jej wersja mocna, intensywna i wręcz niszczycielska. Praktycznie w każdej sekundzie trwania zapachu panoszy się i rozpycha. W nucie głowy jest ostra i gryząca, w nucie serca współgra z surowym goździkiem a w bazie lekko opada z sił, lecz wciąż stanowczo roztacza kwiatową aurę. Kompozycję dopełnia spora ilość suchego mchu i kadzidła, która pod grubą warstwą kwiatów nadaje aromatowi kościelny klimat, przez co odbiór perfum jest bezduszny, a nawet cmentarny! Dla mnie całokształt wypada niczym chłodny miks wiązanki nagrobnej z metalicznym i aldehydowo-kadzidlanym tonem kamiennej mogiły w początkowej fazie, który z czasem staje się ciut mydlany i przykurzony. Coś jak wysuszone kwiaty, które od wieków leżały w piwnicy… .

Osobiście nie przepadam za woniami retro, ale patrząc obiektywnie to ta kompozycja 40 lat temu MUSIAŁA być hitem. W latach 80-tych panowała moda na bunt oraz perfumy kwiatowe i Cacharel dał kobietom to, czego chciały. W chwili obecnej odbiór Anais jest trudny i przytłaczający, ale wiecie co? Jest to rodzaj zapachu, którego spodziewałbym się u silnej kobiety rebeliantki na przełomie lat 70-tych i 80-tych, ubranej w skórzaną marynarkę z napompowanymi ramionami, spodnie w stylu dzwonów oraz z włosami natapirowanymi do granic możliwości… . W końcu ówczesne perfumy musiały mieć siłę przebicia przez dym papierosowy, który w tamtych latach wisiał zamiast powietrza 😛 .

W zapachu po prostu czuć wiek: 43 lata i wciąż być na rynku oraz nadal móc poszczycić się sprzedażą jest mega wyczynem. Jest to zapach bardzo retro. Oj nie każdemu przypadnie do gustu. Anais wkładam na półkę zaraz obok Chanel no 5 do muzealnej gablotki. Pokolenia się zmieniają, a wraz z nimi gust zapachowy i tego typu wonie raczej lądują w kategorii ciekawostki. Widzę po ludziach jak reagują na zapachy vintage. Oczywiście nie tyczy się to wszystkich i z pewnością dana pozycja znajdzie swoich wielbicieli w każdej epoce, ale jest ich coraz mniej i to grono się zawęża. Każdy z nas po prostu musi znaleźć swoją olfaktoryczną nirvanę 🙂 .

Podsumowanie

Anais Anais to damskie perfumy mające swoją historię. Są intensywne i nieco krzykliwe. Lilia jest przedstawiona w sposób głośny, a bogactwo kompozycji sprawia, że całość wypada wyraźnie i ekspresyjnie. Cacharel zaserwował nuklearną bombę kwiatów, która obezwładnia zarówno nosiciela jak i otoczenie. Perfumy kieruję ku miłośnikom stylu vintage. Jeśli jesteście zwolennikami współczesnych woni, to może to być ciekawe spotkanie 🙂 .

Specyfikacja zapachowa:
Kategoria: aromatyczna
– Nuta głowy: biała lilia, hiacynt, wiciokrzew, galbanum, kwiat pomarańczy, lawenda, bergamotka, cytryna i czarna porzeczka
– Nuta serca: lilia, Konwalia, marokański jaśmin, goździk (roślina), wiciokrzew, tuberoza, ylang-ylang, irys, róża i korzeń irysa
– Nuta bazy: kadzidło, mech dębowy, piżmo, skóra, drzewo sandałowe, wetyweria, cedr, bursztyn i paczula

Twórca:
Roger Pellegrino, Robert Gonnon, Paul Leger i Raymond Chaillan

Rok powstania: 
1978

Pojemności:
50 ml i 170 ml

Trwałość:
Moc bomby nuklearnej

Podziel się:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x