Recenzje perfum

Jessica Simpson, Fancy Nights Edp

Kolejna celebrycka pozycja! Ale za to jaka! Sztosiwo jednym słowem 🙂 . Ostatnio coraz częściej wyłapuję perełki wśród perfum, które zostały wypuszczone spod szyldu znanych osób. Tym razem padło na Jessica Simpson – Fancy Nights. Dodam, że kupiłam je totalnie w ciemno po recenzji koleżanki, która tak mnie zaciekawiła swoim opisem, że musiałam je nabyć. I oto są. A teraz ja opowiem Wam, jak odebrałam ten zapach.

Fancy Nights są pachnidłem mocno odstającym od mainstreamu. W moim odczuciu kompozycja jest nieco monotematyczna, ale na tyle interesująca, że nie wpływa to na niekorzyść całokształtu. Pierwsze spotkanie z zapachem wprawiło mnie w konsternację, ponieważ poczułam wysokoprocentowy koniak dobrej jakości, który ktoś wylał na starą drewnianą deskę. Wow! W zasadzie równie dobrze tak mogłyby pachnieć męskie perfumy. Alkohol dość szybko się ulatnia i po kilku minutach wychodzi paczula, ziemista i chłodna oraz gryząca w nozdrza przez co woń należy do tych intensywnych i mocnych. Paczula jest tak charakterystyczna, że raczej nie da się ominąć jej obecności. W tym momencie zapach przybiera postać, która będzie już nam towarzyszyć do końca, czyli słodki koniak w drewnianej oprawie utaplany w brudnej ziemi z dodatkiem trawy 😛 . Tak dokładnie odbieram Fancy Nights. Gdyby nie szczypta wanilii podejrzewam, że moglibyśmy otrzymać płytę nagrobną, a tak przynajmniej mamy deserowy i mocno gorzki akcent czekolady 90%. Jak wyżej wspomniałam zielony akord przewija się co jakiś czas i ukazuje leśne runo… z tym że to runo jest lekko podgniłe i słodkawe. Czyżby mech? Jakby tego było mało w zależności od wilgotności powietrza, zapach potrafi wydać na mojej skórze wydźwięk starej i zatęchłej biblioteki… . Dzieje się tak szczególnie w bardzo suche i ciepłe dni. Oczywiście jest to zasługa papirusu, którego nie pożałowano 🙂 . Na pewno jest to coś innego, niekonwencjonalnego i nie dla wszystkich.

Trwałość zasługuje na wielkie brawa, ponieważ potrafię czuć je nawet po prysznicu 😛 . Projekcja również niczego sobie – ogon do 5 godzin, który wraz z upływem czasu traci na mocy.

Flakon Fancy Nights jest tak samo jak zapach inny od wszystkich. Już sam kolor w postaci ciemnobutelkowej zieleni odstaje od propozycji w perfumeriach. Rzadko spotykam zielone buteleczki. Dodatek złotych akcentów z ornamentem przy szyjce i na dole flaszki dodaje całości wrażenia tajemniczości oraz przykuwa uwagę. Poza tym nie wiem dlaczego, ale okrągły korek w jakiś sposób nawiązuje mi do arabskich zapachów… . Pewnie jest to spowodowane ozdobnymi motywami oraz napisem na froncie, który ma specyficzną czcionkę.

Podsumowanie

Jessica Simpson popisała się wydając tak dobre perfumy. Aromat jest bardzo intrygujący i nietypowy, a momentami wręcz dziwny. Wkładam ten zapach do worka z cyklu: albo go pokochasz, albo znienawidzisz. Ciężko pójść w tym przypadku na kompromis. Paczula zdecydowanie króluje w całej kompozycji. Papirus z mchem dokładają zielony element, a wanilia daje poczucie gorzkiej czekolady. Fancy Nights są kapryśne! W zależności od pogody ukażą niskosłodzony deser, koniak rodem z dzikiego zachodu, wilgotne runo leśne czy też zakurzoną piwnicę. Jeśli jesteście zwolennikami woni oryginalnych i nieco cudacznych to koniecznie przetestujcie!

Specyfikacja zapachowa:
Kategoria: szyprowo-kwiatowa
– Nuta głowy: bergamotka i papirus
– Nuta serca: jaśmin, paczula i róża
– Nuta bazy: drzewo sandałowe, mech dębowy, bursztyn i wanilia

Twórca:
Steve DeMercado

Rok powstania: 
2010

Pojemności:
50 ml i 100 ml

Trwałość:
Znakomita – ponad 12 h na skórze i ubraniach

Podziel się: