Zara Waterfall Brume – recenzja
Zara Waterfall Brume
Testowanie nowych perfum to dla mnie w 95% czysta, olfaktoryczna przyjemność, ale czasami są takie sytuacje, gdzie po prostu trafiam na przysłowiową minę 😉 . I niestety, w tym przypadku zaliczyłam gigantyczny niewypał. Zapnijcie pasy, bo na Zara Waterfall Brume nie zostawiłam suchej nitki 😉 .
Złudne początki i niedomyta pacha
Wiecie, historia zaczyna się bardzo niewinnie, a wręcz podstępnie. Pierwsze sekundy po aplikacji dają złudne wrażenie przyjemnej i zielonej bryzy. Nawet jest w niej jakąs przestrzenność kwiecia. W oficjalnym spisie widnieje magnolia i jaśmin, ale mój nos odebrał otwarcie raczej jako krzyczącą konwalię skropioną odrobiną cytrusów…
… i nagle jeb xD! Cała ta mydlana bańka pęka z hukiem, a wjeżdża tania chemia, piżmo w absolutnie najgorszym, brudno – szmacianym wydaniu oraz zapach nieumytej skóry. Dosłownie. Po spryskaniu się tymi perfumami czułam się jak spocona bywalczyni siłowni, która właśnie założyła na siebie koszulkę kiszącą się od tygodnia na dnie sportowej torby. Co gorsza, dopełnieniem tego dramatu jest wycieczka w takim stanie za potrzebą do dworcowego kibelka. Maaaaasaaakra! Blech. No cóż, zamiast obiecanej w nazwie wodnej mgiełki, dostałam duszny koszmar, za który uważam w 100% odpowiada kiepskie piżmo.

Opinia i parametry
Zawsze staram się znaleźć w zapachach jakiś plus lub punkt zaczepienia. Tutaj jednak nie ma ani krzty czegoś, co uratowałoby tę kompozycję. Powiedzmy to sobie wprost i z pełną blogerską szczerością: te perfumy są w moim odczuciu po prostu brzydkie, płaskie i do bólu syntetyczne. Fatalne połączenie poszczególnych nut zaowocowało istnym koszmarem na mojej skórze. Piżmo zamiast dawać przyjemny efekt wypielęgnowania i pachnącego prania, zaserwowało mi chamski aromat lepkiego, niedomytego ciała.
A jakby tego było mało parametry tego śmierdziela są pancerne! Dziad wżera się w skórę tak solidnie i projektuje z taką zawziętością, że nawet desperackie szorowanie nadgarstka ostrą gąbką z mydłem pod kranem niewiele daje.

Podsumowanie
To jedna z gorszych wpadek Zary z jakimi miałam “przyjemność” obcować. Kompozycja jest męcząca i dająca okropne wrażenie braku higieny. Z tego powodu radzę testować perfumy bardzo ostrożnie i z dala od własnych ubrań!
Specyfikacja zapachowa Zara Waterfall Brume
Fragrantica
Fragrantica Zara Waterfall Brume
Kategoria
Kwiatowo – wodna
Nuty
Głowy: grejpfrut i mandarynka
Serca: magnolia i jaśmin
Baza: piżmo
Twórca:
Jo Malone
Rok powstania:
2021
Pojemności:
100 ml
Trwałość:
Przeiętna – max 5 h na ciele, materiały podobnie lub lekko dłużej


