Recenzje perfum

Zara Jo Malone Fleur De Patchouli Edp

Dzisiaj rozpoczynam serię recenzji zapachów, które powstały we współpracy znanej marki Jo Malone z sieciówką Zarą! Nie ukrywam, że jak tylko usłyszałam o połączeniu obydwu firm, nie mogłam się doczekać by poznać wszystkie proponowane pozycje! Gdy tylko ujrzałam na stronie dostępny secik „discovery” z całą kolekcją, rzecz jasna od razu go nabyłam drogą kupna xD i teraz mogę na spokojnie poznać wszystkie wody oraz co nie co Wam o nich powiedzieć.

Pierwsze co mi przeszło przez myśl, kiedy tylko zaczęłam wertować internet, to kategoria perfum. Oczekiwałam unisexów… i tak też się stało! Wszystkie są unisexami zapewne z prostego powodu – Jo Malone tworzy zapachy w stylu kolońskim skierowane do szerokiego grona odbiorców i każdej płci 🙂 . Poza tym cena za flakon jest na prawdę zachęcająca! Podczas gdy za buteleczkę Jo Malone musimy wyłożyć około 200 zł za 30 ml tak tutaj koszt flaszki 40 ml to… 69 zł xD . Jest różnica prawda? Ale może przejdźmy do sedna! Na pierwszy ogień idzie Fleur de Patchouli!

Słuchajcie, skład jest niebywale krótki: piwonia, paczula i drzewo gwajakowe. I tyle! Nic poza tym… . Kiedy zobaczyłam na fragrantice jak prosta jest kompozycja to szczerze mówiąc lekko się przestraszyłam, bo paczula potrafi nieźle dać w kość, tym bardziej jak nie ma innych współtowarzyszących składników, które mogłyby ją spacyfikować czy też sprawić, by była przystępna dla nosa (aczkolwiek ja na prawdę kocham paczulę 😛 ). No ale raz się żyje 🙂 , a ciekawość perfumoholika wzięła za wygraną! Z resztą akurat te perfumy wręcz muszą być noszalne, w końcu wszyscy wiemy na jaką formę zarobku są nastawione sieciówki i duże firmy 😛 .
Pierwszy psik i… jakość jest na prawdę niezła! Mega plus! Początek mocno w męskim tonie, lekko ostrawy, cierpki, chłodny i piwniczny (tak tak surowa paczula się kłania), ale! Niestety lub stety mocne nawiązanie do Mademosielle Chanel! Sama nie wiem co mam o tym myśleć, gdyż w zasadzie Zara ma w swoim perfumowym pakiecie „zapachy klony”. Tutaj po części tak się właśnie dzieje. Wstęp serwuje typową paczulę w wydaniu Panienki i nie da się nawet udawać, że tak nie jest 😛 . Jednak po współpracy z Jo Malone oczekiwałam czegoś innego… . No ale lećmy dalej! W przeciwieństwie do Mademosielle, Fleur De Patchouli szybko traci na intensywności i po około 10 minutach paczula zaczyna spuszczać z tonu i robi się lekka i bardziej przejrzysta (ale wciąż w swoim charakterystycznym tonie). Tutaj woń zaczyna kierować się w kobiecą stronę, gdyż nieoczywiście słodkawa piwonia zdecydowanie daje o sobie znać i można bardzo wyraźnie odczuć jej obecność (z resztą uważam, że przedstawioną ją tu świetnie!). W tej chwili zapach staje się nieco kwiatowy i świeży oraz w bardzo fajny sposób łagodnieje. I tutaj ponownie czuję nawiązanie, ale subtelne, do Lanvin Eclat de Fleurs, które mają w sobie dość sporo piwonii ( i które swoją drogą są uważane za klon Chanel eau Tendre 😛 ). Jakby tego było mało mam momenty, że przewija mi się przed oczami Perles de Lalique… ale to tylko epizody 🙂 … czyżby w składzie czaiła się róża?? (zapewne drzewo gwajakowe macza w tym wrażeniu swe korzenie 😛 )
I w zasadzie to by było na tyle, jeśli chodzi o kompozycję. Nie znajdziemy tu co prawda wariacji olfaktorycznych, ale bardzo fajny bukiet aromatyczny z lekką wymiarowością.

Prócz mocnego wstępu Fleur de Patchouli jest w jakiś sposób linearny. Nie wysładza się oraz nie tworzy efektu mydła po czasie. Wstęp to męski wydźwięk, a kolejny etap to nic innego jak ułagodzona piwonia na paczulowo-drzewnej bazie. Perfumy są rzeczywiście podobne do Mademosielle (mniej słodkie i bardziej czyste w odbiorze), ale z czasem robią się jakby cieliste i wpadają w efekt „nude”. To typ zapachu, który potrafi tak idealnie współgrać ze skórą, że daje rezultat w stylu: „jestem, ale mnie nie ma”… wiecie o czym mówię prawda? xD.
Ta pozycja sprawdzi się idealnie na co dzień! Trwałość dobra, ok. 6 h, jednak patrząc na trwałość niektórych Jo Malonków jest to na prawdę niezły wynik! Projekcja raczej słaba. Ogona niestety za sobą nie zostawia.

Podsumowanie

Ogólnie rzecz ujmując ten wspólny wypust obydwu marek okazał się na prawdę porządnym pachnidłem! Pomijając przeróżne skojarzenia z innymi perfumami, które można dostrzec podczas noszenia Fleur de Patchouli, to zapach wypada bardzo dobrze. Czuć w nim swoistą poprawność, elegancję, nieco nostalgii oraz bezpieczeństwo. Myślę, że mężczyźni równie dobrze mogliby sięgnąć po tę pozycję, ale polecam testy, ponieważ obecność piwonii może nie spodobać się męskiej części publiczności 🙂 . Idealny zapach na każdą porę roku, okazję i wiek. Uniwersalność i poczucie dobrze skrojonych perfum zawsze sprawia, że każdy dzień staje się lepszy 🙂 .

Specyfikacja zapachowa:
Kategoria: drzewna
Nuty: piwonia, paczula, drzewo gwajakowe

Twórca:
Jo Malone

Rok powstania: 
2019

Pojemności:
10 ml (roll on) i 40 ml oraz 90 ml

Trwałość:
Średnia – ok. 6 godzin skóra i ubrania

Podziel się: